„Miłosne Mono/Poli” to książka o relacjach, którą warto przeczytać niezależnie od tego, czy żyjesz w monogamii, czy interesuje Cię poliamoria. Jej najcenniejsze lekcje mogą jednak wynieść właśnie pary monogamiczne. Jeśli kiedykolwiek złapałaś się na myśli, że w Twoim związku pewne rzeczy „po prostu się wie” – kto może z kim flirtować, co jest zdradą, jak często „powinien” być seks – a potem okazało się, że każde z Was rozumiało to inaczej, ta książka jest o Tobie. Nawet jeśli nigdy nie planujesz otwierać związku.
Osoby w związkach niemonogamicznych mają więcej tematów omówionych, ustalonych i zakontraktowanych niż większość par monogamicznych. Nie dlatego, że są „bardziej świadome” z natury – dlatego, że ich relacje nie przetrwałyby bez tych rozmów. Monogamia pozwala rozmów unikać. I to jest jej ukryty koszt.
„Miłosne Mono/Poli” – recenzja książki w 30 sekund
„Miłosne Mono/Poli” (autorstwa Magdaleny Kuszewskiej, Michała Tęczy, Michała Sawickiego) to książka o relacjach, która opisuje modele – od monogamii, przez związki otwarte, po poliamorię i konfiguracje „pomiędzy”. To nie jest manifest za żadnym z tych modeli i nie jest to poradnik „jak naprawić związek”. Autorzy opisują modele, które istniały od zawsze, a dopiero niedawno dostały nazwy i pokazują, że każda relacja, nawet najbardziej anarchiczna, ma swoje reguły. Różnica polega tylko na tym, czy te reguły są wypowiedziane, czy domyślne.
Punkt wyjścia książki jest bardzo bliski temu, co powtarzamy na KochajSie: zanim zdecydujesz, jakiej relacji chcesz, musisz rozpoznać własne potrzeby. Bez udawania i bez ciśnienia.
Co mnie zaskoczyło
Sięgałam po tę książkę z ciekawości „jak to działa u innych”. Wyszłam z niej z zupełnie inną refleksją – o własnych, monogamicznych schematach.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak wiele osoby wchodzące w relacje z kilkoma partnerami jednocześnie mają omówione, ustalone, zakontraktowane. Czy wolno budować z daną osobą relację poza seksem? Co dokładnie jest dla nas zdradą? Które informacje o sobie dzielimy, a które zostają prywatne? W świecie niemonogamii te pytania padają wprost, bo muszą – domysł jest tam zbyt kosztowny.
I wtedy przyszła myśl: w związkach z jednym partnerem te rozmowy byłyby dokładnie tak samo cenne, a prawie nikt ich nie prowadzi. Monogamia daje złudzenie, że kontrakt „jest oczywisty”. Tymczasem większość konfliktów w długich związkach to zderzenie dwóch różnych, nigdy niewypowiedzianych wersji tej samej „oczywistej” umowy.
Narzędzia, które zabierasz z lektury
Największa praktyczna wartość książki to zestawy pytań i ćwiczeń do wspólnej pracy: pomyślane dla relacji niemonogamicznych, ale (i to jest moja główna rekomendacja) do wzięcia w całości przez pary monogamiczne:
Kontrakt relacyjny na głos. Seria pytań o granice relacji, m.in. o to, czy i jakie więzi pozaseksualne są w porządku, co uznajemy za przekroczenie, o czym chcemy wiedzieć, a o czym nie. Samo przeczytanie tych pytań obok partnera uruchamia rozmowy, na które w wielu związkach nie było nigdy pretekstu.
Mapa preferencji seksualnych. Ćwiczenie, w którym każda osoba osobno przechodzi przez listę aktywności i oznacza je w trzech kategoriach: tak / może / nie, a potem partnerzy wymieniają się wynikami i rozmawiają. Autorzy słusznie zaznaczają, że to nie jest deklaracja zobowiązująca, tylko wstępna wersja mapy: bo część rzeczy poznaje się dopiero w praktyce. Doceniam też precyzję: książka przypomina, żeby przy każdej aktywności doprecyzować, o czyją perspektywę chodzi (dawanie czy przyjmowanie) pozornie drobiazg, w praktyce źródło ogromnych nieporozumień.
Dla kogo TAK, dla kogo NIE
Tak: dla ciekawych, jak działają różne modele relacji: bez oceniania i bez agitacji; dla par monogamicznych, które chcą „pożyczyć” narzędzia komunikacyjne z niemonogamii; dla osób, które czują, że ich związek działa na niewypowiedzianych zasadach i chcą to zmienić.
Nie: jeśli szukasz gotowej odpowiedzi „który model jest lepszy”. Ta książka celowo jej nie daje. Nie jest to też pozycja terapeutyczna: jeśli w związku jest ostry kryzys, złamane zaufanie albo przemoc, żadna lektura nie zastąpi pracy ze specjalistką.
Zostań z tą myślą:
Jeśli próba rozmowy o potrzebach i granicach kończy się u Was za każdym razem kłótnią, wycofaniem albo poczuciem, że mówicie dwoma językami, to nie znak, że „nie umiecie”, tylko że warto zaprosić do tej rozmowy osobę trzecią. Terapeutki par i seksuolożki pracują dokładnie z tym. To nie jest ostateczność, to skrócenie drogi.
Recenzja powstała na podstawie egzemplarza otrzymanego od autora, prezent. Treść nie jest współpracą komercyjną. Konsultacja merytoryczna: Magdalena Jęczalik. Treść ma charakter edukacyjny i nie zastępuje porady specjalistycznej.