Kobieta relaksuje się w domowej przestrzeni, zamyka oczy, praktykuje uważność zmysłową i odpoczynek, odzyskując kontakt z ciałem i zmysłami
|

Wróć do siebie – jak odzyskać kontakt z ciałem i zmysłami, gdy świat Cię przytłacza

Budzisz się rano. Jeszcze zanim otworzysz oczy, sięgasz po telefon. Scrollujesz. Wstajesz. Robisz śniadanie, jednocześnie odpisując na maile. Potem praca, obowiązki, dzieci, zakupy, gotowanie. Wieczorem padasz na kanapę. Włączasz serial. Zasypiasz. I znowu. I znowu. I znowu.

Jeśli to brzmi znajomo, prawdopodobnie Twój układ nerwowy pracuje na najwyższych obrotach – i to od dawna. To nie kwestia słabej woli ani braku chęci do odpoczynku. To biologia. Przebodźcowanie sprawia, że ciało utknęło w trybie „walcz lub uciekaj”, a Ty tracisz kontakt z własnym ciałem i zmysłami. Ten artykuł pokaże Ci, jak wrócić do siebie – krok po kroku, bez presji i bez kolejnej listy zadań.

Gdzieś pomiędzy tymi dniami zaczynasz zapominać. Zapominasz, jak smakuje jedzenie, gdy jesz w ciszy. Jak pachnie poranek, gdy nie gonisz. Jak brzmi cisza, gdy nie wypełniasz jej niczym. Zapominasz, jak to jest – być w swoim ciele. Nie „żyć w głowie”, nie analizować, nie planować, nie reagować. Po prostu – być. To zjawisko ma swoją nazwę: przebodźcowanie. I ma też rozwiązanie – choć nie takie, jakiego się spodziewasz.


Dlaczego nie umiesz odpoczywać? Przebodźcowanie i układ nerwowy

Ten tekst jest dla Ciebie, jeśli masz dość bycia „na autopilocie”. Jeśli chcesz wrócić do siebie – do swojego ciała, do zmysłów. Ale nie wiesz, od czego zacząć.

Zanim przejdziemy do konkretów, ważne jest zrozumienie jednej rzeczy: Twoja niezdolność do odpoczynku nie jest Twoją winą. Gdy żyjesz w ciągłym stresie, Twój układ nerwowy utknął w trybie współczulnym – tym odpowiedzialnym za reakcję „walcz lub uciekaj”. Ciało jest w ciągłej gotowości. Mięśnie napięte. Oddech płytki. Zmysły stępione, bo mózg filtruje wszystko, co nie jest „pilne”. Dlatego nie czujesz smaku jedzenia. Dlatego nie czujesz dotyku. Dlatego nawet seks może wydawać się odległy.

Żeby wrócić do siebie, musisz pomóc ciału przełączyć się na tryb przywspółczulny – tryb regeneracji, spokoju i… zmysłowości. Ale nie powiem Ci, żebyś zaczęła medytować (chociaż to też może pomóc – ale potem). Na początek – coś prostszego. Coś, co nie wymaga od Ciebie niczego poza jedną decyzją: „Chcę się zatrzymać.”


Krok 1: Znajdź swój pomost – od działania do bycia

Czym jest pomost? To czynność, która jest na tyle prosta i powtarzalna, że nie wymaga myślenia – ale jednocześnie angażuje ciało. To coś pomiędzy „robię” a „jestem”. Taki rytuał przejścia od trybu przetrwania do trybu obecności. Kiedy wykonujesz monotonną, fizyczną czynność, Twój układ nerwowy dostaje sygnał: „Jesteś bezpieczna. Możesz się wyciszyć.”

Przykłady:

Zmywanie naczyń. Ręczne. Bez pośpiechu. Czując ciepło wody, fakturę talerza, zapach płynu. To uważność zmysłowa w najprostszej formie – i naprawdę działa.

Spacer bez telefonu. Nie po to, żeby „spalić kalorie”. Po to, żeby poczuć powietrze na skórze. Zwróć uwagę na temperaturę wiatru, nierówności chodnika pod stopami, dźwięki, które zwykle ignorujesz.

Czesanie włosów. Powoli. Od nasady do końcówek. Czując nacisk szczotki na skórę głowy.

Składanie prania. Dotykając tkanin. Wdychając zapach świeżości.

Stanie pod prysznicem z zamkniętymi oczami. Bez planowania kolejnego dnia. Tylko woda i Twoje ciało. Zmiana temperatury wody z ciepłej na chłodniejszą też pomaga „obudzić” zmysły i pobudzić układ przywspółczulny.

Nie chodzi o to, żeby te czynności były „duchowe” czy „rozwojowe”. Chodzi o to, żeby były Twoje. Żebyś w ich trakcie – choćby przez chwilę – poczuła swoje ciało. To pierwszy krok, żeby wrócić do siebie i wyjść z trybu autopilota. Pięć minut dziennie wystarczy na początek.


Krok 2: Zaplanuj swój rytuał czułości – angażuj zmysły, jedno doświadczenie naraz

Rytuał czułości to nic innego jak 15–30 minut w tygodniu, które poświęcasz wyłącznie sobie, swoim zmysłom i swojemu ciału. Nic nie musisz osiągać. Nic nie musisz „przerabiać”. To nie jest praca nad sobą. To odpoczynek z sobą.

Kluczowa zasada: jedno doświadczenie zmysłowe naraz. Nie próbuj angażować wszystkich zmysłów jednocześnie – to kolejna forma przebodźcowania. Wybierz jeden zmysł i skup się wyłącznie na nim.

Dotyk

Zrób sobie masaż dłoni ciepłym olejkiem. Nie „szybki krem przed snem”. Usiądź. Poczuj, jak olejek się nagrzewa. Jak wchłania się w skórę. Jak Twoje dłonie – te same, które cały dzień pracują – mogą też dawać Ci przyjemność. Zwróć uwagę na fakturę własnej skóry. Kostki palców. Linie na wewnętrznej stronie nadgarstka. Ciepło.

Słuch

Znajdź utwór, który Cię porusza. Nie „playlistę do pracy”. Jeden utwór. Połóż się. Zamknij oczy. Pozwól, żeby muzyka przeszła przez całe Twoje ciało. Jeśli poczujesz, że chcesz się poruszyć – porusz się. Ciało wie, czego potrzebuje.

Smak

Zjedz coś powoli. Jedną kostkę czekolady. Jedną łyżkę miodu. Jedną truskawkę. Nie jedz przy biurku. Nie jedz „przy okazji”. Jedz, jakby to był pierwszy raz. Zamknij oczy i poczuj, jak smak rozwija się na języku – to uważność zmysłowa, którą możesz ćwiczyć codziennie.

Węch

Zapal ulubioną świecę zapachową. Albo otwórz słoik z kawą. Albo powąchaj skórę na swoim nadgarstku po nałożeniu ulubionego kremu. Zapach działa najszybciej ze wszystkich zmysłów – trafia bezpośrednio do układu limbicznego, czyli centrum emocji. Dlatego jeden zapach potrafi przenieść Cię w zupełnie inny stan.

Wzrok

Obejrzyj zachód słońca. Nie przez ekran telefonu. Nie robiąc zdjęcia. Po prostu patrz. Pozwól, żeby kolory weszły w Ciebie. Albo po prostu zapal jedną świecę i usiądź w półmroku. Obserwuj płomień. Miękkie światło to jeden z najłatwiejszych sposobów, żeby powiedzieć układowi nerwowemu: „Czas się wyciszyć.”


Twoje otoczenie ma znaczenie – jak wnętrze wpływa na Twoje ciało

Jako architektka wnętrz widzę coś, co umyka większości poradników o relaksie: przestrzeń, w której przebywasz, bezpośrednio wpływa na Twój układ nerwowy. Jasne, ostre światło jarzeniówki trzyma ciało w gotowości. Bałagan generuje kortyzol. Brak miękkości – tkanin, poduszek, koców – sprawia, że ciało nie dostaje sygnału „tutaj możesz się rozluźnić”.

Nie musisz przerabiać całego mieszkania. Wystarczy jeden kąt, który będzie należał do Ciebie:

Zmień światło. Zamień górne oświetlenie na lampkę z ciepłym światłem lub świecę. Sam ten gest potrafi obniżyć napięcie mięśni.

Dodaj teksturę. Miękki koc, poduszka z przyjemnej tkaniny, dywan, na którym możesz usiąść boso. Twoja skóra potrzebuje kontaktu z czymś łagodnym.

Ogranicz bodźce wizualne. Schowaj telefon. Wyłącz telewizor. Ogranicz ilość przedmiotów w polu widzenia. Mniej bodźców = mniej pracy dla przebodźcowanego mózgu.

Wpuść zapach. Olejek eteryczny, kadzidełko, świeże kwiaty – cokolwiek, co Twój nos rozpoznaje jako „bezpiecznie” i „przyjemnie”.

Tworzenie takiej przestrzeni to nie fanaberia. To higiena sensoryczna – tak samo ważna jak higiena snu czy higiena cyfrowa.


Mniej ambicji, więcej siebie – pułapka idealnego odpoczynku

Największy wróg powrotu do siebie? Perfekcjonizm.

Przemysł wellness sprzedaje Ci wizję relaksu jako kolejnego projektu do zrealizowania: idealnie oświetlona łazienka, poranna medytacja, wieczorny journaling, jogowy retreat. A Ty po prostu chcesz przestać gnać i poczuć własne ciało.

Wrócić do siebie to nie znaczy „dodać kolejny punkt do listy rzeczy do zrobienia”. Wrócić do siebie to znaczy – ODJĄĆ.

Odjąć telefon od rana. (Pierwsze 15 minut dnia bez ekranu to najłatwiejsza forma higieny cyfrowej.)
Odjąć jedzenie na biegu.
Odjąć multitasking. (Jedno zadanie naraz to też forma dbania o układ nerwowy.)
Odjąć „produktywny odpoczynek”. (Odpoczynek nie musi mieć celu. Może po prostu być.)

Nie musisz robić więcej. Musisz pozwolić sobie na MNIEJ.


Zakończenie

Wróć do siebie. Nie jutro. Nie „jak będę miała czas”. Teraz. Jednym oddechem. Jednym dotykiem. Jednym smakiem. Jesteś tu. W swoim ciele. I to wystarczy.

Nie musisz robić tego idealnie. Pięć minut z zamkniętymi oczami pod prysznicem to już jest powrót do siebie. Jedna kostka czekolady zjedzona w ciszy to już jest rytuał czułości. Jedno głębokie wdech-wydech to już jest regulacja układu nerwowego.

A kiedy odzyskasz kontakt ze sobą – ze swoim ciałem, oddechem, zmysłami – możesz zacząć budować bliskość z drugim człowiekiem. Bo nie da się naprawdę dotknąć kogoś, jeśli nie czujesz własnych dłoni.

Jeśli chcesz więcej konkretnych wskazówek, jak wrócić do siebie, odzyskać kontakt z ciałem, lepiej odpoczywać i urządzić przestrzeń sprzyjającą relaksowi, zajrzyj na moją stronę: https://www.lovespace.com.pl lub znajdź mnie na Instagramie: https://www.instagram.com/noc.lovespace/.


FAQ – Najczęściej zadawane pytania

Ile czasu dziennie potrzebuję, żeby wrócić do siebie?
Wystarczy 5–15 minut dziennie. Nie chodzi o długość, ale o jakość obecności. Jedna czynność wykonana z pełną uwagą działa lepiej niż godzina „relaksu” przy włączonym telefonie. Z czasem – jeśli poczujesz, że chcesz więcej – możesz wydłużyć swój rytuał do 30 minut tygodniowo.

Czy mogę to robić z partnerem/partnerką?
Tak, ale zacznij od siebie. Najpierw odzyskaj kontakt z własnym ciałem i zmysłami. Potem możesz zaprosić drugą osobę do wspólnego rytuału – np. wzajemny masaż dłoni, jedzenie w ciszy, wspólne leżenie bez rozmowy. To piękny fundament pod głębszą bliskość i lepszą komunikację w związku.

Nie czuję ochoty na seks – czy to może mieć związek z przebodźcowaniem?
Tak, i to bardzo często. Kiedy układ nerwowy jest w trybie przetrwania, libido jest jedną z pierwszych rzeczy, które organizm „wyłącza” – bo w trybie „walcz lub uciekaj” seks nie jest priorytetem. Powrót do kontaktu z ciałem i zmysłami to często pierwszy krok do odzyskania ochoty na bliskość. Czytaj więcej w artykule Jak zwiększyć libido? Rutyna kontra ochota na seks

Próbowałam medytacji i nie działa – co robić?
To normalne. Medytacja wymaga już pewnego poziomu wyciszenia, którego przebodźcowany układ nerwowy jeszcze nie osiągnął. Dlatego zacznij od „pomostu” – monotonnej czynności fizycznej (zmywanie, spacer, czesanie). To łatwiejsze wejście w stan obecności niż siedzenie w ciszy, która dla przebodźcowanego ciała bywa nieznośna.

O Autorce

Iga Bednarz

Edukatorka zmysłowości, architektka i projektantka sex roomów.
Organizatorka zmysłowych randek dla par. Wyróżniona na Liście 100 SEXEDPL × Forbes Women: 100 osób działających w Polsce na rzecz rzetelnej edukacji seksualnej.
Łączy wiedzę o przestrzeni z wiedzą o ciele – bo to, jak mieszkamy, wpływa na to, jak się czujemy.

Podobne wpisy