„Nie czuję nic podczas seksu”: czy to normalne?
Wpisujesz w wyszukiwarkę zdanie „nie czuję nic podczas seksu”, bo może masz już dość. Albo z napięciem w brzuchu, z myślą, że to pytanie mówi o tobie coś wstydliwego. Chcę powiedzieć to jasno już na początku: nie jesteś sama. I bardzo możliwe, że to, czego doświadczasz, mieści się w normie kobiecego doświadczenia – choć może też być sygnałem, że twoje ciało potrzebuje wsparcia.
Ten tekst jest zaproszeniem, żebyś mogła to sprawdzić bez oceniania siebie. Z poziomu ciała, a nie tylko głowy.
„Był seks… i nic więcej” doświadczenie, które zna wiele kobiet
Seks się wydarza. Bliskość, dotyk, może nawet czułość. Partner lub partnerka wydają się zadowoleni. A w tobie zostaje uczucie pustki albo… obojętności. Myśl, która wraca później: „nie czuję nic podczas seksu”.
Często nie mówimy tego nikomu. Zakładamy, że przyjemność powinna pojawić się sama. Że skoro się nie pojawia, to problem jest w nas.
Tymczasem wiele kobiet żyje z bardzo podobnym doświadczeniem – tylko rzadko nazywa je głośno.
Co mówią badania i dlaczego to nie jest „twój problem”
Badania kanadyjskie przeprowadzone przez Sex in Canada survey pokazują, że 86% mężczyzn doświadczyło orgazmu podczas ostatniego stosunku heteroseksualnego, podczas gdy wśród kobiet było to 62%. W badaniu amerykańskim obejmującym ponad 52 000 dorosłych osób odsetek heteroseksualnych mężczyzn regularnie osiągających orgazm wyniósł 95%, podczas gdy u heteroseksualnych kobiet – 65%.
To prawie 30 punktów procentowych różnicy.
Te liczby pokazują, że brak orgazmu lub niska intensywność przyjemności w trakcie seksu to zjawisko bardzo powszechne. To nie wyjątek, ani „wina ciała” kobiety. Ta dysproporcja nazywana jest „luką orgazmową” (orgasm gap) i jest dokumentowana w badaniach naukowych od lat 50. XX wieku.
Mit spontanicznej przyjemności
Wiele z nas dorastało w przekonaniu, że przyjemność seksualna powinna pojawić się automatycznie. Że jeśli jest odpowiednia osoba, odpowiedni moment i „chemia”, ciało samo zareaguje.
Dla większości kobiet tak się nie dzieje.
Przyjemność jest procesem. Wymaga poczucia bezpieczeństwa, czasu, obecności w ciele i braku presji. Jeśli więc nie czujesz nic podczas seksu, bardzo możliwe, że twoje ciało nie ma przestrzeni, by się otworzyć – a nie że jest z nim coś nie tak.
„Może mam wadę anatomiczną?” – mit orgazmu pochwowego
„Nie mam orgazmu, gdy kocham się z partnerem. Czy jest jakiś zabieg? A może to ja robię coś źle? Może mam wadę anatomiczną?”
To jedne z najczęstszych zdań, jakie seksuolożki słyszą w gabinecie. I jedne z najbardziej okrutnych, bo nie wynikają z choroby – tylko z kulturowej przemocy.
Niezliczona liczba kobiet nosi w sobie przekonanie, że ich ciało jest wadliwe. Że jeśli nie dochodzą podczas samej penetracji, oznacza to defekt. Że intymność „nie jest pełnowartościowa”, dopóki nie zakończy się w konkretny, z góry określony sposób.
Utrwaliło się w nas, że tylko jeden rodzaj doświadczenia zasługuje na miano „autentycznego”. Wszystko inne? Preludium. Uzupełnienie. Coś drugorzędnego.
Ta opowieść nie powstała z obserwacji kobiecej fizjologii – została skonstruowana według męskiego schematu przeżywania.
Przez dziesięciolecia nikt nie uczył nas konkretów: w jaki sposób pracować z oddechem, jak angażować miednicę, jak wykorzystać ruch ud, jak świadomie wspierać własne reakcje zamiast biernie oczekiwać, że „to po prostu się stanie”. Zamiast tego byłyśmy karmione wizualnymi narracjami – kinowymi scenami, pornografią, kadrami przedstawiającymi kobietę leżącą pasywnie, wydającą dźwięki, podczas gdy szczytowanie „przychodzi” samo – bez jej aktywności, bez wysiłku, bez porozumienia z partnerem.
Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Większość kobiet nie doświadcza orgazmu wyłącznie z penetracji – nie dlatego, że cokolwiek z nimi nie gra, ale dlatego, że ich fizjologia wymaga innych bodźców. Aktywnego zaangażowania ciała. Nacisku. Tempa. Dialogu z partnerem. Świadomej obecności.
Co ciekawe, kobiety mające seks z kobietami osiągają orgazm w 86% przypadków – znacznie bliżej wskaźników męskich. To sugeruje, że problem nie leży w „kobiecym ciele jako takim”, ale w dynamice heteroseksualnego seksu i tym, co uznajemy za „normalny” seks.
Kiedy brak przyjemności jest czymś normalnym
Myśl „nie czuję nic podczas seksu” bardzo często pojawia się wtedy, gdy:
- ciało jest napięte i w trybie kontroli
- seks odbywa się w pośpiechu
- czujesz presję, by coś czuć lub szybko reagować
- trudno ci mówić o swoich potrzebach
- w tle jest wstyd albo lęk przed oceną
- seks koncentruje się wyłącznie na penetracji, bez stymulacji łechtaczki
W takich sytuacjach brak przyjemności nie jest porażką. Jest sygnałem, że ciało potrzebuje innych warunków. Czasem jednak brak przyjemności to nie tylko kwestia kontekstu. To sygnał, że ciało potrzebuje pomocy. Warto zbadać przyczyny, jeśli:
- Odczuwasz ból – to nigdy nie jest „normalne” do zaakceptowania. Ból może wskazywać na problemy z dnem miednicy, vaginismus, endometriozę lub inne schorzenia.
- Brak przyjemności pojawił się nagle – jeśli wcześniej było inaczej, może to być związane z hormonami, lekami lub zmianą w stanie zdrowia.
- Przyjmujesz leki – antydepresanty, antykoncepcja hormonalna, leki na ciśnienie – wszystkie mogą wpływać na libido i zdolność do czucia przyjemności.
- Masz inne objawy – brak miesiączki, bardzo obfite krwawienia, ból miednicy poza seksem, suchość pochwy.
- Jesteś w okresie okołomenopauzalnym – spadek estrogenów może wpływać na nawilżenie i wrażliwość tkanek.
Około 30% kobiet zgłasza dyskomfort w trakcie współżycia, a przyczyny mogą być zarówno fizjologiczne, jak i psychologiczne. Warto wykluczyć te pierwsze.
Co możesz zrobić zamiast się „naprawiać”
Zamiast pytać: „jak sprawić, żeby coś poczuć?”, spróbuj zapytać: „co sprawiłoby, że moje ciało poczułoby się bezpieczniej?”
Dla jednych kobiet będzie to wolniejsze tempo. Dla innych – więcej czułego dotyku bez celu. Czasem pierwszym krokiem jest rozmowa, a czasem danie sobie prawa, by nic się nie działo.
Badania pokazują, że kobiety, których ostatnie doświadczenie seksualne obejmowało różnorodne formy dotyku, ruchu i komunikacji o potrzebach, miały znacznie większe szanse na osiągnięcie orgazmu. To nie znaczy, że musisz natychmiast to wprowadzić – to znaczy, że twoje ciało ma konkretne potrzeby, które warto poznać i komunikować.
Przyjemność bardzo rzadko pojawia się pod presją.
FAQ
Czy to normalne, że nigdy nie czułam orgazmu?
Tak, to częste doświadczenie. Według historycznych badań Kinseya około 10% kobiet nigdy nie doświadczyło orgazmu. Współczesne badania pokazują, że znacznie więcej kobiet ma z tym trudności w kontekście seksu z partnerem. To nie znaczy, że coś jest z tobą nie tak – to znaczy, że twoje ciało może potrzebować innych warunków, technik lub czasu. Jeśli czujesz z tego powodu cierpienie, warto skonsultować się z seksuolożką.
Dlaczego czuję przyjemność podczas masturbacji, ale nie z partnerem?
To bardzo częste. Mięśnie dna miednicy odgrywają kluczową rolę w odczuwaniu przyjemności seksualnej, a sama z sobą czujesz się bezpiecznie – znasz swoje ciało, nie musisz się tłumaczyć, nie ma presji. Z partnerem jest więcej zmiennych: bezpieczeństwo emocjonalne, dynamika relacji, komunikacja. To nie problem w tobie – to sygnał, że warunki, w których się otwarasz, wymagają pracy.
Czy penetracja powinna mi wystarczać?
Nie. Większość kobiet nie osiąga orgazmu z samej penetracji – nie dlatego, że coś z nimi nie tak, ale dlatego, że ich ciało potrzebuje czegoś więcej: ruchu, ucisku, rytmu, dotykania się, komunikacji. Jeśli penetracja nie daje ci przyjemności – nie jesteś dziwna. Jesteś normalna. I zasługujesz na seks, który uwzględnia twoje ciało.
Jak mówić z partnerem o tym, że nie czuję przyjemności?
Zacznij od „ja”, nie od „ty”. „Uczę się na nowo swojego ciała i chcę odkrywać, co mi sprawia przyjemność” zamiast „robisz coś źle”. Zaproś partnera do wspólnej podróży. Jeśli partner reaguje defensywnie lub z naciskiem „musisz w końcu czuć” – to sygnał, że brakuje bezpieczeństwa emocjonalnego, które jest fundamentem dla przyjemności.
Kiedy powinnam pójść do specjalistki?
Jeśli odczuwasz ból (zawsze!), podejrzewasz wpływ leków lub hormonów, masz inne objawy (ból miednicy, bardzo obfite krwawienia), jesteś w menopauzie, lub próbowałaś sama długo i czujesz bezradność – to dobry moment na konsultację z ginekolog/żką, seksuolożką lub fizjoterapeutką dna miednicy.
Brak przyjemności często nie oznacza problemu w ciele, ale brak bezpieczeństwa, czasu lub odpowiedniej stymulacji anatomicznej.
A jeśli czujesz, że coś się zmieniło, coś cię martwi, lub po prostu chcesz zbadać to głębiej – zasługujesz na pomoc profesjonalną. To nie porażka. To akt miłości wobec siebie.
Ważne: Ten tekst ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji medycznej ani terapeutycznej.
Źródła:
- Frederick DA, et al. (2018). Differences in orgasm frequency among gay, lesbian, bisexual, and heterosexual men and women in a U.S. national sample. Archives of Sexual Behavior, 47(1), 273-288. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/28213723/
- Andrejek N, et al. (2022). Climax as Work: Heteronormativity, Gender Labor, and the Gender Gap in Orgasms. Gender & Society. https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/08912432211073062
- Döring N, Mohseni MR. (2022). The gender orgasm gap: a critical research review. American Urological Association. https://auanews.net/issues/articles/2023/may-2023/closing-the-orgasm-gap-another-gender-disparity
